16 628 10 66 sp_radymno@pro.onet.pl

ROZMOWY TRZECIAKÓW DRUGA ODSŁONA

utworzone przez | Lut 17, 2017 | Aktualności

Kilka miesięcy temu przedstawiciele trzeciaków, czyli Malwinka Piętka z IIIa (MP) oraz Herminka Bagińska z IIIc (HB), rozmawiały z Burmistrzem naszego miasta, teraz na progu sezonu grypowego, pamiętając jak ważne jest zdrowie,  odwiedziły Ośrodek Zdrowia w Radymnie, by porozmawiać z panią Elżbietą Kuchno, lekarzem pediatrą, leczącą większość dzieci w Radymnie. Dziewczynki, tak jak i za pierwszym razem, wybrały się pod opieką rodzica pana Mariusza Bagińskiego.

 

(HB, MP) –  Dzień dobry. Dziękujemy, że mimo nawału zajęć i wielu chorych czekających na Panią, znalazła Pani dla nas czas. Chciałybyśmy dowiedzieć się nieco więcej o Pani, o zawodzie lekarza i opowiedzieć o tym naszym koleżankom i kolegom.

– Proszę bardzo

– (HB) Tata opowiadał mi o Przysiędze Hipokratesa. Czy pamięta Pani jeszcze przysięgę Hipokratesa.

– Szczerze mówiąc nie pamiętam przysięgi Hipokratesa, bo nie musiałam jej się uczyć na pamięć, tylko jak składałam przyrzeczenie, to ktoś odczytywał tą przysięgę i trzeba było powtarzać. Ale w przysiędze Hipokratesa chodzi o to, że trzeba zawsze na pierwszym miejscu stawiać  dobro pacjenta i drugiego człowieka. tak że lekarz musi nieść pomoc właśnie pacjentowi, choremu.

– (HB) Jak to się stało, że kiedyś w młodości postanowiła Pani zostać lekarzem? Czy zawód lekarza to powołanie, czy normalna praca?

– Jestem przekonana, że dla mnie to powołanie, nie wyobrażam sobie żebym cokolwiek innego robiła, nie wyobrażam sobie innej specjalizacji, tylko pediatria, bo bardzo lubię dzieci i lubię z nimi pracować, o tym, że chciałam być lekarzem zaczęłam marzyć w szkole średniej.

– (MP) Jaką szkołę trzeba skończyć, żeby zostać lekarzem?

– Na pewno trzeba najpierw skończyć  taką szkołę,  do której wy chodzicie – czyli szkołę podstawową. Następnie trzeba iść do liceum          i potem na studia wyższe na akademie medyczną. Kiedyś to były akademie medyczne teraz się nazywają te szkoły uniwersytetami  medycznymi i one są  w wielu miastach w Polsce.

– (MP) Dlaczego Pani chciała leczyć dzieci, a nie dorosłych?

– Właśnie dlatego, że lubię dzieci, lubię z dziećmi pracować,  dlatego podobała mi się taka specjalizacja, a nie specjalizacje,  które dotyczą dorosłych.

– (MP)  Czy łatwiej takie bobaski leczyć, czy raczej starsze dzieci?

–  Chyba łatwiej starsze dzieci, z tymi małymi, to właśnie tak jak wszyscy mówią, że małe dziecko nie powie co mu jest. Trzeba wszystko wybadać i zebrać tez od rodziców wywiad i na podstawie wywiadu i badania można wtedy rozpoznać chorobę u malucha.

– (HB) – Czy pracowała Pani w szpitalu  na oddziale dziecięcym?

– Tak,  pracowałam bo musiałam pracować na oddziale dziecięcym , na początku jak robiłam specjalizacje z chorób dziecięcych , musi lekarz pracować na oddziale dziecięcym, ja pracowałam na oddziale dziecięcym 10 lat, ale jednocześnie pracowałam tutaj w tej przechodni.

– (HB) – Ma Pani własne dzieci, czy była Pani ich lekarzem?

–  Mam troje dzieci. Po studiach, kiedy jeszcze nie miałam specjalizacji pediatrycznej, moje dzieci były leczone przez moich kolegów, ale później leczyłam je także sama

– (HB)  Czy myśli Pani czasami o leczonych dzieciach?

Myślę bardzo często, najczęściej myślę, czy im się poprawia po leczeniu ,,moimi lekami”. Tak, bardzo często myślę o moich małych pacjentach.

– (MP) Czy każdy lekarz ma jedną specjalność, czy może mieć więcej? Czy Pani doktor posiada jakąś specjalność dodatkową?

Tak, lekarze mogą mieć jedną specjalizację,  bądź mogą mieć kilka specjalizacji. Z reguły są to specjalizacje,  które się ze sobą wiążą, ja mam specjalizację z chorób dziecięcych i z chorób płuc. To jest moja druga specjalizacja.

 

– (HB) Może nam Pani powiedzieć, czy czasem myli się w swoich diagnozach, czy potrafi się Pani wtedy przyznać do błędu?

– Czasami  się mylę, ale na szczęście, mogę powiedzieć, że nie miałam wielu dużych pomyłek;  potrafię przyznać się do błędu – najczęściej wygląda to w ten sposób, ze jak pacjent przychodzi drugi raz, mówię wtedy, że moja diagnoza była zła, że teraz widzę, iż jest to jakaś inna choroba i próbuję leczyć inaczej albo wysyłam wtedy do szpitala.

 – (MP) Co Pani robi w wolnym czasie? Ma Pani jakieś pasje?

Tak, bardzo lubię mój ogród i zajmuję się różami. Mam ogród koło domu  i w ogrodzie mam 120 róż, którymi bardzo lubię się zajmować, pielęgnuję je, podlewam. Lubię też sport,  jeźdżę na rowerze, zimą jeżdżę na nartach, to chyba takie teraz najbardziej aktualne, moje ulubione pasje.

– (HB) Potrafi Pani gotować? Jakie jest Pani ulubione danie?

Potrafię  gotować, prowadzę przecież dom; – moje ulubione danie? Hmmm, bardzo lubię tatara nie wiem czy wy jecie i lubicie tatary?

(HB, MP) –  Nie

Nie jecie? –  No tak u nas uważa się, że małe dzieci są za młode na taką potrawę. Są kraje, gdzie tatara jedzą nawet dzieci, to kwestia różnic w kulturach kulinarnych.  Co jeszcze lubię? – Lubię też pieczeń schabową oraz takie polskie danie jak rosół. Lubicie?

(HB, MP) –  Tak

– Większość dzieci pewnie lubi.

(HB, MP) – Dziękujemy Pani za cierpliwość, zmykamy, bo przecież chore dzieci czekają na Panią. Do widzenia.

– Do zobaczenia dziewczęta, życzę zdrowia!